HUTA POKÓJ S.A. - wyroby hutnicze, konstrukcje stalowe, usługi

Wybór wersji językowej

EN

Strefa klienta

Zaloguj się

Sklep

Kup online

Kobiety w dzisiejszym świecie, Kobiety – Górniczki

Praca w kopalni uznawana jest jako męska sfera działalności, w tym względzie rządzi stereotyp głęboko zakorzeniony w naszej podświadomości. W Kopalni Węgla Kamiennego Bobrek w Bytomiu, należącej do WĘGLOKOKS KRAJ, nad ochroną pracy górników  w Dziale Tąpań czuwają między innymi kobiety. Dzisiaj rozmawiamy z Kierownikiem Stacji Geofizyki Górniczej Aleksandrą Pierzyną i Olgą Drobczyk, pracownicą tej stacji.

 

Aleksandra Pierzyna, Kierownik Stacji Geofizyki Górniczej, (na pierwszym planie) i Olga Drobczyk (na drugim planie)

 

W kopalni są różne zagrożenia – główne to: zagrożenia tąpaniami, metanowe, pożarowe. Dbanie o bezpieczeństwo kopalni zaczyna się tutaj, w stacji geofizyki górniczej. Mamy różne metody, żeby zobaczyć to, co dzieje się w górotworze, lokalizujemy, określamy wstrząsy górotworów, prowadzimy monitoring stanu zagrożenia tąpaniami, czyli potocznie wstrząsami, (odprężeniami). Laik jak odczuje wstrząs na powierzchni  powie, że wystąpiło tąpnięcie. Dla nas słowo tąpnięcie (jego definicja)  oznacza, że coś się stało złego, dostajemy gęsiej skórki. Jesteśmy na tym punkcie bardzo uczuleni. Natomiast typowym zjawiskiem jest występowanie wstrząsów górotworu podczas prowadzenia eksploatacji pokładów zagrożonych tąpaniami. Praktycznie nie znam kopalni, która prowadziłaby eksploatację głęboką, powyżej 400 metrów, w której nie dochodziłoby do zjawisk zwanych wstrząsami – mówi Aleksandra Pierzyna.

 

Kobiety w kopalni, czy jest dużo takich przypadków?

Teraz tak, ale kiedyś na palcach jednej ręki można było je policzyć. Pracuję już 25 lat, jak zaczynałam to były pojedyncze przypadki. Cała moja rodzina jest związana z górnictwem. Tradycje rodzinne zadecydowały o mojej pracy tutaj. Niewiele osób po moim kierunku na Akademii Górniczo-Hutniczej w tamtych czasach decydowało się na pracę w kopalni.  Znam dziewczynę, która na własną prośbę pracowała jako nadgórnik (niższy dozór) w przodku, była po eksploatacji złóż AGH, ale to jest wyjątek. Kobiety zatrudnione są jeszcze na przeróbce na powierzchni. Nie znam jednak przypadku, żeby kobieta pracowała fizycznie jako górnik. Mamy również w kopalni geologa – kobietę. Chociaż jesteśmy pracownikami dołowymi, nie zjeżdżamy codziennie, mamy limit - na pomiary, które wykonujemy – dodaje pani Aleksandra.

Olga Drobczyk – ukończyła  Uniwersytet Śląski, wydział geofizyki. Na wydziale, na którym studiowałam było dużo dziewczyn i wiele z nich pracuje w kopalniach, ale nie jako górniczki. O moim zatrudnieniu tutaj nie  zdecydowała tradycja rodzinna, choć mój mąż pracuje w górnictwie. Był to raczej  przypadek, chciałam pracować przy pracach badawczych, ale życie weryfikuje wiele spraw, teraz nie żałuję.

 

Jak układa się współpraca z mężczyznami, z górnikami?

Na początku był  szok, że zjeżdżamy. Mówiło się, że kobieta na dole to pech – musiałyśmy stawić czoło przesądom. Potem panowie się przyzwyczaili i nie wzbudzało to już sensacji. W Dziale Tąpań pracują trzy kobiety w Bobrku  i jedna w Piekarach. Miałyśmy zawsze i mamy duże wsparcie w mężczyznach.

Nigdy tego nie zapomnę. Zjechałyśmy kiedyś, z koleżanką z Głównego Instytutu Górnictwa na dół, aby wykonać pomiary geofizyczne, było to na samym początku mojej pracy czyli kilkanaście lat temu. W czasie wykonywania pomiarów przyszedł  do nas sztygar  (z dużym stażem na dole) i stwierdził, że nikt mu nie uwierzy, żeby dwie młode kobiety w weekend, w karnawale,  w nocy, robiły pomiary w przodku. To wszystko mówi o determinacji kobiet. Zawsze lubiłam chodzić po dziurach, pracę w terenie, jak nie kopalnia to byłoby coś innego. Jeżeli coś mnie bardzo fascynuje, podążam w tym kierunku – dodaje pani Aleksandra.

 

 

Aleksandra Pierzyna

 

Czy boicie się zagrożenia będąc na dole, macie świadomość, że może się coś stać?

Ta świadomość zawsze istnieje, tym bardziej, że ta kopalnia jest bardzo zagrożona tąpaniami - wstrząsami. Znamy potencjalne rejony zagrożone, ale przewidzieć dokładnie, kiedy nastąpi tąpnięcie jest prawie niemożliwe. To tak jak z  trzęsieniami ziemi, wiemy że są strefy sejsmologiczne, gdzie występują trzęsienia ziemi, ale czas i siłę trzęsienia trudno określić. Geofizyka w ostatnich latach bardzo się rozwinęła, trzeba się na bieżąco dokształcać, rozwijać, ale jednak niektórych zdarzeń nie da się dokładnie przewidzieć.  Można jedynie prognozować stopień zagrożenia dla danego wyrobiska, ale nigdy nie ma 100 procentowej pewności, że coś się nie zdarzy.

Na początku informowali,  szkolili nas koledzy. Później zjeżdżałyśmy z nimi na pomiary, kontrolę czujników. Mamy wyznaczone rejony, pomiary robimy sami albo z jednostkami badawczymi, wtedy kiedy ściana czy wyrobisko stoi, ( co najmniej 4 godziny po zakończeniu drążenia, jak mówią przepisy). Górotwór musi się uspokoić, żeby pomiary miały sens. Mamy podgląd jak dana ściana pracuje, możemy z wyprzedzeniem zaplanować zjazd. W górnictwie wiele się zmieniło, wszystko jest skomputeryzowane. Era kamienia łupanego już dawno odeszła.

 

Na czym polega Wasza praca?

Generalnie, jesteśmy tu po to, żeby analizować wstrząsy, wyznaczać rejony strefy szczególnie zagrożone tąpaniami. Nie da się przewidzieć wstrząsu, ale możemy zminimalizować ryzyko, poprzez odpowiednio prowadzony monitoring zagrożenia oraz odpowiednią profilaktykę. Wydobycie jest ważne, ale zapewnienie bezpieczeństwa pracującym  na dole górnikom jest najważniejsze, w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek – mówi pani Olga.

Wszystkie zarejestrowane wstrząsy związane z prowadzonymi robotami górniczymi są nanoszone na mapy. Wstrząsy nanosimy w postaci czarnych okręgów o średnicach zróżnicowanych w zależności od energii. Mamy więc kolorową mapę z mnóstwem zaznaczonych kółeczek zlokalizowanych w obszarze ściany czy  chodnika. Musimy zlokalizować taki wstrząs, szybko powiadomić dyspozytora, sprawdzić rejon, czy tam się nikomu nic nie stało. Zielonym kolorem zaznaczone  są strefy szczególnego zagrożenia tąpaniami – miejsca potencjalnie najbardziej niebezpieczne. Jak ściana jedzie, to w tych strefach nie może być nikogo. Jak załoga wchodzi do ściany, zgłasza stan osobowy. Mamy czujniki sejsmoakustyczne przed ścianą. Jeżeli coś się dzieje w górotworze, czujniki pokazują nam wzrosty od ustalonej średniej, (zlicza się impulsy sejsmoakustyczne i ich energię w danym okresie czasu). Wzrost powyżej ustalonej średniej powoduje wzrost stanu zagrożenia w wyrobisku i należy wtedy wycofać załogę poza rejon zagrożony. Dysponujemy coraz lepszą aparaturą, coraz lepszymi metodami obserwacji – dodaje pani Aleksandra.

W dziale tąpań praca prowadzona jest 24 godziny na dobę, nawet jak kopalnia stoi
i nie jest prowadzona eksploatacja. Monitoruje się nie tylko to, co dzieje się na dole, ale także wpływ wstrząsów górotworu na powierzchnię. Czujniki do rejestracji drgań gruntu są rozmieszczone tak, aby monitorować cały obszar górniczy na powierzchni. Po każdym wysokoenergetycznym wstrząsie istnieje obowiązek sprawdzenia  rejonu w którym wystąpił wstrząs i odczytu parametrów zarejestrowanych na czujnikach. Weryfikuje się energię wstrząsów z siecią sejsmologiczną Głównego Instytutu Górnictwa oraz informuje się odpowiednie służby odpowiedzialne za  wodociągi, gazownictwo, energetykę o wystąpieniu wysokoenergetycznego wstrząsu.

 

Jak się mają marzenia do rzeczywistości?

Na początku  inaczej wyobrażałam sobie moją pracę, ale czas i życie trochę  zweryfikowały moje oczekiwania. Jestem jednak zadowolona -  ciągle się rozwijałam. Pracując w kopalni zagrożonej tąpaniami miałam otwartą drogę do tego, żeby współpracować z jednostkami naukowo-badawczymi, wprowadzać najnowsze rozwiązania, tworzyć poligon doświadczalny innowacji technologicznych.

Mając zawsze bardzo duże wsparcie ze strony szefa. W tej kopalni nie zauważam barier związanych z dostępem kobiet do wiedzy, stanowisk, sama jestem najlepszym tego przykładem – kontynuuje pani Aleksandra. A ja – korzystam z ogromnego doświadczenia swojej szefowej, która wprowadza mnie tutaj we wszystkie tajniki wiedzy  – dodaje z uśmiechem pani Olga.

Kobiety w górnictwie są nie tylko piękne, ale przede wszystkim inteligentne, mądrei wykształcone. Lubią swoją pracę, umiejętnie łączą życiowe pasje i  zainteresowania z życiem zawodowym.

 

Dział Rzecznika Prasowego i Komunikacji Wewnętrznej WĘGLOKOKS S.A.

*zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego


Pozostałe aktualności